FANDOM


Hatua narodził za panowania Skazy. Rafiki widząc młode od razu stwierdził, że jego życie będzie wielkim krokiem dla tej ery w Lwiej Ziemi. Jego matką była Uzuri, córka Mufasy i Sarabi. Natomiast ojcem był Wajibu, lew ze złoziemskiego rodu. Już od samych narodzin ojciec nie był zbyt mile nastawiony do syna ze względu na to, że prawie w ogóle nie przypominał ojca.Chciał nawet nazwać syna "Kosa" co oznacza "błąd", "pomyłkę", lecz przeszkodziła mu w tym Uzuri, która nie pozwoliła na to oraz przekonała męża, by nazwali go Hatua co oznacza "krok". Ojca denerwowało, że syn bardzo przypominał Mufasę, był jedynie trochę ciemniejszy oraz nieco masywniejszej postury od Mufasy, podczas gdy on jest dość szczupłym, lecz zwinnym lwem o futrze bardzo jasnego złotego koloru, oraz istną czarną grzywą. Podejrzewał również swoją żonę o zdradę. Nienawidził Mufasy choć w tym czasie był jeszcze młodym lwem, miał uprzedzenia do lwioziemnców. Spodobał mu się plan Skazy o przejęciu tronu. Chciał pomóc lecz nie wiedział jak, więc po prostu czekał na zmiany. Z czasem po narodzinach syna jego podejście do Hatuy zmieniło się. Jak to ujął "Hatua jest moją odpowiedzialnością. Muszę się nim zająć." Jego matka jest wręcz przeciwieństwem ojca. Jest lwicą o ciemniejszej karnacji od swojej matki, ale również charakterem. Jest spokojnego usposobienia, to ona nauczyła syna nie tylko miłości, ale również wesołęgo nastawienia do życia. Natomiast ojciec nauczył go chłodnej kalkulacji życia, oraz całkowitej odpowiedzialności za swe czyny. Hatua już od pierwszych dni wykazywał wielką chęć do zabawy i poznawania świata. Wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką Lulu, lwicą brązowej maści oraz białą plamką na czole przypominającą perłę, skąd wzięła się jej nazwa, poznawał ten świat. Lecz Lulu była przeciwieństwem Hatuy, była bardzo rozbrykana oraz nad wyraz ciekawska, co kończyło się wieloma niebezpieczeństwami.Lubili sobie dokuczać, najczęstszą zaczepką Hatuy było to, że gdy stał do niej tyłem, odwracał lekko głowę, by widzieć Lulu kątem oka, uśmiechał się, po czym "pstrykał" ją ogonem w ucho. Lecz oprócz zabawy Hatuę interesowała nauka. Sporo czasu poświęcał na opowieściach oraz wykładach Rafikiego, które w niedługim czasie przerodziły się w otwarte i ciekawe dyskusje. Rafiki widząc jak Hatua z czasem zdobywa coraz więcej wiedzy oraz to, jak potrafi ją wykorzystywać podśmiewał się, że powinien nazywać się "Hekima" a nie "Hatua". Był tak dumny ze swojego ucznia, że nieraz powtarzał, że jest nawet lepszy od biednego Simby i byłby idealnym następcą tronu. Właśnie te słowa po jakimś czasie również trafiły do Skazy który kazał zabić młode, które "zagrażało" jego pozycji. Pomyślał, że wykorzysta Lulu do tego celu, powiedział jej, że przy granicy ze Złą Ziemią jest na prawdę ciekawe miejsce na zabawę. A Lulu, chcąc być dobrą przyjaciółką opowiedziała o tym Hatui, ten pomimo swojej chłodnej kalkulacji, oraz zastrzeżeń co do bezpieczeństwa uległ pod naporem swojej kompanki. Udali się tam, lecz nie zastali nic poza 3 wygłodniałymi hienami. Zaczęli uciekać, lecz hieny były szybsze, przewróciły Hatuę, Lulu widząc to, chciała mu pomóc, lecz ten się sprzeciwił. Hatua zachował zimną krew, drapnął napastnika tuż nad nim, co pozwoliło mu się wydostać z jego uścisku. Rozum mówił mu, że trzeba uciekać, lecz uczucia kazały mu stawić czoła hienom, by choćby Lulu mogła uciec. Pomimo tego, że był jeszcze dzieckiem stawiał zacięty opór, na tyle wystarczający, by pomógł mu ojciec w ostatniej chwili. Lecz nie obyło się bez rany, wielka szrama na lewej tylnej łapie, przez którą lekko utykał. Oczywiście w pierwszej chwili ojciec był wściekły na młode, lecz gdy opowiedziały mu o tym, że Skaza zaproponował im te miejsce jako ciekawe do zabawy, zaczął się obawiać o syna. Zrozumiał, że Hatua nie jest już bezpieczny. Gdy wrócili wszyscy do domów Wajiby nie mógł spać, zastanawiał się co zrobić. O świcie był już u skazy. Chciał się dowiedzieć czemu Skazie zależało na śmierci Hatuy, rozmowa przerodziła się w kłótnię, a ostatecznie doprowadziła do walki dwóch samców. Hatua oglądał całą walkę, to, jak jego ojciec pomimo swojej wielkiej zwinności nie ma szans ze Skazą, jak z czasem opada z sił by w końcu zostać pokonanym. Gdy już leżał na ziemi, spojrzał na syna i powiedział tylko "przepraszam synu" po czym tyran zadał mu ostatni, śmiertelny cios. Hatua nie mógł uwierzyć w to, co widział, jego ojciec po prostu nie żyje, lecz nie mógł zbytnio pozwolić sobie na rozterki ponieważ skaza już kierował się w jego stronę. Uciekł do matki i wszystko jej opowiedział. Wysłuchawszy to stwierdziła, że nie ma czasu do stracenia i postanowiła uciec wraz z synem, jednak drogę zagrodził im skaza stojąć w wejściu jaskini. Chciał zabić młodego, lecz po ostrej dyskusji z Uzuri pozwolił im odejść, wygnał ich.

Jeśli bęciecie chcieli więcej dajcie znać... Ogólnie to moja pierwsza napisana historia, więc miejcie to na uwadze przy krytyce.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.